Ze zdjęcia foundera emanują emocje odosobnienia i alienacji. Oto tajemnicza półnaga kobieta ukrywa się w kącie odrapanej windy. Nie widzimy ani jej twarzy, ani uczuć, które wyraża. Da się jednak łatwo odgadnąć, iż chwilę wcześniej wydarzyć się musiała jakaś tragedia. Dodatkowo świadczyć o tym mogą odrapane ściany windy – jakiż to potwór je wykonał? Czy był to człowiek, czy tajemnicza bestia? Czy wyrządził dziewczynie jakąś krzywdę, czy po prostu wystraszyła się jego obecności?
Dramatyczne przesłanie pogłębia rozciągnięty drut kolczasty osaczający tajemniczą dziewczynę. Tworzy to efekt niezwykłego przerażenia, lęk postaci przedstawionej na fotografii udziela się obserwatorowi. Wrażenie pogłębia charakterystyczne podświetlenie oraz unoszący się od podłogi dym. Spętanie świadczy o zniewoleniu.
Pojawia się pewnego rodzaju alegoria – winda, w swoim klaustrofobicznym wymiarze, sprawia wrażenie więzienia. Obserwujemy niejako dramat osoby załamanej zamknięciem wbrew swej woli, głęboko zranionej. Szramy na ścianach mogą dodatkowo odzwierciedlać ból postaci, bądź nieudolne próby obrony przed atakującym ją napastnikiem. Może dziewczynę ogarnął tajemny demon, może sama owładnięta jest swoim bólem.
Połowiczna nagość postaci może oznaczać jej słabość, obnażenie niemocy i bezsilności. Sama winda jawi się nam jako przenośnia ucieczki, chęć zmiany czegoś w swoim życiu, możliwość oderwania się od bolesnej, otaczającej rzeczywistości. Winda pozwala w łatwy sposób zmienić poziom, na którym się w danej chwili znajdujemy, może symbolizować wznoszenie się w górę, zdobywanie szczytu, odnoszenie sukcesu w życiu zawodowym albo zwyczajne osiąganie satysfakcji duchowej. Może służyć też samowolnemu opadaniu w dół, do granic naszej depresyjnej natury.
Negatywna aura tego pomieszczenia przeszkadza w osiągnięciu spokoju duchowego, w znalezieniu ukojenia. Melancholijna odrapana winda wypełniona drutem kolczastym wydaje się być kompletnie pozbawiona nadziei.
Przedstawiona na fotografii scena rodzi skojarzenia z horrorami, gdzie tajemna bestia atakuje niewinną, bezradną dziewczynę. Zdjęcie przypomina twory mistrzów gatunku, takich jak Stephen King lub Alfred Hitchcock.
Tajemnicza brunetka, odziana jedynie w jeansy, szuka ratunku w zimnej, stalowej ścianie, poobijanej i wgniecionej przez tajemny wandalizm. Postać chce ukryć przed nami swe prawdziwe emocje. Wstydzi się ich? Krępuje? A może sama przed sobą stara się opanować rozpacz, lęk , rezygnację , gniew bądź agresję. Tak naprawdę nie wiemy, jakie emocje miotają dziewczyną, gdyż odcięci jesteśmy od najistotniejszego źródła mowy ciała – oczu. Nie wiemy czy jej spojrzenie jest błagalne, prosi desperacko o ratunek, czy też może pełna złości planuje zemstę albo, wściekła na otoczenie, w ciągu kilku sekund niespodziewanie zaatakuje.
Fotografie foundera najczęściej przedstawiają właśnie tajemnicze portrety różnorodnych osób - niby zwyczajnych, takich, z jakimi los styka nas każdego dnia na ulicach miast, jednak ludzie ci uchwyceni są w chwilach dla nich charakterystycznych, wyjątkowych. Odnajdziemy tu atmosferę intymności – fotografowane osoby przenigdy nie ukazałyby nam swojej rzeczywistości na żywo – jednak na obrazach wykonanych przez foundera nie tylko dzielnie akceptują obecność naszych ciekawskich spojrzeń, ale wręcz wykazują wdzięczność, iż z ochotą wsłuchujemy się we fragmenty ich historii.
Maria Piękoś