Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozpościera się przede mną świat pełen niezwykłości, magii i barw. Świat, rządzący się własnymi prawami, w którym nie ma rzeczy niemożliwych, szczęśliwe zakończenie jest podstawą każdej historii, a dobro zawsze tryumfuje nad złem. Świat, w którym nikogo nie dziwi istnienie postaci, obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami…
Uśmiechnięty, strzegący ładu i porządku, księżyc z pucołowatymi policzkami.
Przyjazna czarownica troskliwie obejmująca małego chłopczyka, szybująca gdzieś ponad głowami baśniowych stworzeń.
Wesoły krasnal z długą, siwą brodą w czerwonej, sterczącej czapeczce, rozglądający się niepewnie w około.
Mały podróżnik w śmiesznym kapeluszu, szukający ukrytych skarbów.
Groźnie wyglądające zamczyska, w których na uwolnienie czekają piękne księżniczki.
Serduszka samoczynnie unoszące się w powietrzu...
Niewiarygodne jak wiele ciekawych historii można znaleźć na kartach książek dla dzieci.
Nbegona, autor obrazu Once upon a Story, dostrzegł tę zależność i na płótnie, farbami akrylowymi, zilustrował ów niezwykłą, baśniową krainę, wyłaniającą się z wnętrza księgi. Dzięki temu obrazowi przypomniałam sobie chwile dzieciństwa, kiedy siadywałam nad ulubioną lekturą i pozwalałam, by moc mojej wyobraźni przeniosła mnie w odległe krainy, w których stawałam się uczestniczką niezwykłych wydarzeń. Wszystko było wówczas takie proste - na odkrycie czekały nowe kontynenty, książęta w lśniących zbrojach nie szczędzili trudu, by ocalić ukochane z rąk mściwych czarodziejów, smoki nie wyrządzały nikomu krzywdy, a złe skrzaty zawsze dostawały nauczkę.
Dzisiaj już świat nie maluje się w tak różowych kolorach. W realnym istnieniu zło nie jest wyraźnie odgraniczone od dobra. Książęta zbyt często okazują się być ropuchami, dynie nie zamieniają się w karety i nawet magia gdzieś się ulotniła.
Jednak dzięki takim obrazom jak ten człowiekowi robi się na sercu cieplej. Przed oczami stają niczym niezmącone, dziecinne przekonania, o których czasem warto sobie przypomnieć.
Beata Kiełbasa