Wiara, nadzieja i miÅ‚ość. Trzy sÅ‚owa wypeÅ‚nione znaczeniem, które przy pierwszym namyÅ›le wydaje siÄ™ być jasne i oczywiste. Jednak poszukiwanie sensu tych wartoÅ›ci poÅ›ród zgieÅ‚ku spraw codziennych staje siÄ™ rzeczywistÄ… treÅ›ciÄ… ludzkiego życia. Bez nich bowiem nie sposób zmagać siÄ™ z egzystencjÄ…. KażdÄ… - bez wyjÄ…tków. Podobne stwierdzenie zdaje siÄ™ wypeÅ‚niać przestrzeÅ„ semantycznÄ… utworów poety o pseudonimie „eagleheart”. Utworów: Wiara, Nadzieja i MiÅ‚ość.
Wiara
Genezą tej poezji jest pustka. Pytanie, nasuwające się czytelnikowi już na wstępie, zdaje się wykluczać tytułową wiarę - gdzież tu dla niej miejsce, skoro z przedstawionego obrazu świata wyziera nicość? Jednak już drugi wers niesie w sobie zgodę- zgodę na taki właśnie obraz:
Widzę wszystko, co chcę widzieć
I nagle, jakby za dotkniÄ™ciem czarodziejskiej różdżki, wiersz wypeÅ‚niajÄ… barwy, ksztaÅ‚ty, dźwiÄ™ki, uczucia. Pustka znika. Åšwiat zostaje poddany swoistemu aktowi uzupeÅ‚nienia. Nagle zaczynamy widzieć, sÅ‚yszeć, czuć. Szybko jednak, z tej feerii różnorodnoÅ›ci, wyrywa nas zwÄ…tpienie podmiotu lirycznego, mówiÄ…ce, że prócz nas samych, istnieje coÅ› lub ktoÅ›, kto jest wspóÅ‚autorem, a być może wyłącznym twórcÄ… naszego losu. Nieznajomość poczÄ…tku nie mówi jednak o znikomoÅ›ci podejmowania wysiÅ‚ków, by „istnieć”. WrÄ™cz przeciwnie - przynosi radosnÄ… zgodÄ™ - zgodÄ™ wypeÅ‚nionÄ… wdziÄ™cznoÅ›ciÄ… za ofiarowane doznania. Za caÅ‚y odczuwany Å›wiat.
Zarówno druga jak i pierwsza strofa skupia siÄ™ na wypeÅ‚nianiu poczÄ…tkowej pustki. Teraz jednak dzieje siÄ™ to za sprawÄ… rzeczy o wiele prostszych: trawa, sÅ‚oÅ„ce, chÅ‚ód rosy pod stopami. W tych, tak zwyczajnych przejawach istnienia Å›wiata, zawarta jest historia, o której mówi podmiot liryczny. Historia… może jakiÅ› sens? Najważniejsze jednak zdaje siÄ™ poczucie piÄ™kna i spokoju - ufnej nieÅ›wiadomoÅ›ci. Wiary. To one emanujÄ… z ostatniej strofy tego utworu. ZakoÅ„czenie jest tu tylko podkreÅ›leniem:
W Jedność wierzę w jej wiktorię.
Choć wydawać by siÄ™ mogÅ‚o, że brzmi ono nieco patetycznie, to jednak siÅ‚a szczeroÅ›ci rozwiewa poczucie zbytniej powagi. Czym jest owa „Jedność”, której wielkość zaznaczona jest już poprzez graficzny zapis? Być może to Bóg, być może czÅ‚owiek. Dla każdego bÄ™dzie to coÅ› innego, lecz zawsze coÅ›, bez czego nie potrafilibyÅ›my istnieć. Może to być coÅ› pojedynczego, ale niekoniecznie; rzecz wielkiej wagi, bÄ…dź ta pozornie maleÅ„ka, wypeÅ‚niajÄ…ca naszÄ… codzienność. Znalezienie odpowiedzi nie zawsze jest możliwe. Celem jednak jest jej poszukiwanie.
Nadzieja
Dzisiejszy Å›wiat - tak bardzo nowoczesny, w którym czÅ‚owiek może wszystko. W nim pozornie nie ma granic, barier, progów nie do przestÄ…pienia. A jednak. WspóÅ‚czeÅ›nie zniewolenie nabiera coraz wiÄ™kszych rozmiarów, gdyż my sami zniewalamy siÄ™ swojÄ… zachÅ‚annoÅ›ciÄ…, pragnieniem wygody, luksusu. CzÄ™sto wynikiem takich dążeÅ„ jest Å‚atwizna. Do tego inni starajÄ… siÄ™ sterować myÅ›lami i czynami „szarego” czÅ‚owieka. ChcÄ… zagarnąć umysÅ‚y, dusze i ciaÅ‚a. Chaos i pÄ™d wspóÅ‚czesnego życia wbija nas w ciasne tryby globalnej machiny - w jej ukÅ‚adzie jest ciężar oÅ‚owiu. Jest smutek. Jak pisze autor utworu Nadzieja - potrzeba nam kogoÅ› lub czegoÅ›, co nas z tego wyzwoli:
Da się prawdzie w nas obudzić
Lekarstwem może być wolność - może taka, jakÄ… wyobraża sobie „eagleheart”: wolność ufna, ale nie naiwna; Å‚aknÄ…ca piÄ™kna i dobroci. Jak starożytna kalokaghatia - spragniona życia. Taka „motyla wolność” pomoże otrzÄ…snąć siÄ™ z brudu naszych czasów. Doda skrzydeÅ‚, i da nadziejÄ™.
Formuła - czy magiczna czy banalna, a jednak tak bardzo trudna do zrozumienia. Zaklęcie na szczęście. Jest tuż obok. Trzeba je ujrzeć. Nadzieja - cierpliwa matka ufających, nigdy głupich - czeka aż jej smutne, jakby w narkotycznym śnie pogrążone dzieci, odkryją tę prostą prawdę.
Trzeba zastanowić się nad samym sobą, spojrzeć ze spokojem i ufnością w przyszłość. Uwierzyć, że czasem to, co wydaje się banalne, jest przepisem na ukojenie:
Kiedy pójdziemy na spacer
I pojmiemy w swej małości
Że jak motyl żyć jest prościej
Miłość
Wiersz „eagleheart’a” MiÅ‚ość zawiera wszystko to, co jest skÅ‚adnikiem tego dziwnego stanu, pojÄ™cia, uczucia - tak różnie pojmowanego. Jest tu bowiem mowa o czystoÅ›ci serca, jest wybuch, jest rozpadanie siÄ™ i zawÅ‚aszczanie czÄ…steczek ludzkiego bytu. Ci, „którzy błądzÄ… i szukajÄ…”, sÄ… na razie w poczekalni - może jeszcze pustej, obcej, zimnej, ale wypeÅ‚nionej potencjaÅ‚em. PotencjaÅ‚em utkanym z marzeÅ„ i pragnieÅ„, skÅ‚adajÄ…cych siÄ™ na jego treść, gdyż:
Musisz wpierw ją wyśnić
A anioły wysłuchają.
Ten ostatni, w tryptyku „eagleheart’a” utwór, zachwyca prostotÄ… i wymownoÅ›ciÄ…, trafiajÄ…c na podatny grunt potrzeby miÅ‚oÅ›ci. Wyraża tak wiele, w tak niewielu sÅ‚owach, że nawet komentarz zdaje siÄ™ zbÄ™dny. PozostajÄ… tylko sÅ‚owa. Wystarczy siÄ™ w nie wsÅ‚uchać.
Lilith
Małgorzata Pędzisz