Opuszczony rybacki kuter nie stanowi najweselszego widoku. Prócz zwykłego porzucenia, mieści się w nim historia wszystkich, zakończonych już, połowów; fragmenty życia ludzi, dla których był miejscem pracy i życia przez wiele, wiele lat. To opowieści o wysiłku, radości z pełnych sieci, o uldze ocalenia z burzy i wichury, o powrotach i kolejnych rejsach na otwarte morze. Opuszczony kuter to wspomnienia, emocje i pamięć trwalsza niż drewno, z którego był zbudowany.
Opuszczony kuter jest oddalony od morza. Za tło służą mu wydmy, piach, siatka – miejsce suche, przestrzeń, która go degraduje. Piasek, pomarszczony niczym powierzchnia wody muśnięta morską bryzą, rzekomo wciąż piaskiem pozostaje. W rzeczywistości jest jedynie złudnym zastępstwem, ersatzem bezmiaru wód.
Kompozycja fotografii umieszcza kuter w centrum kadru – łódź całkowicie dominuje pole widzenie odbiorcy. Poza kutrem wszystko jest uzupełnieniem. Obserwator ciekawie zagląda do wnętrza lekko przechylonej łodzi, ale nie udaje mu się odkryć w niej żadnych skarbów. Jedyne co widać, to już niepotrzebne sprzęty, nadłamany maszt i burty z łuszczącą się farbą. Najbardziej ożywione elementy tła to rachityczne drzewa powstrzymujące marsz wydm w kierunku lądu – zapora przeciwko piaskowi, który i dla kutra jest ostatecznym wyrokiem. Łodzi nic jednak nie ochroni przez złocistymi drobinkami kwarcu.
Opuszczony kuter to metafora smutku i opuszczenia. To nieuchronność pozbawiona swego naturalnego środowiska. Czas przemija, o czym wiemy, a zdjęcie pokazuje detale odchodzenia – to, co zużyte, musi ustąpić miejsca nowym przedmiotom. Fotografia pozwala skoncentrować się na tej jednej chwili, gdy przedmiot stracił już swoje zwyczajowe zastosowanie, a czas jeszcze nie zdążył poczynić dzieła zniszczenia. Oczekiwanie, w przypadku rzeczy przyjemnych, bywa niekiedy lepsze niż samo spełnienie. Oczekiwanie w sytuacji, gdy nie czeka na końcu nic dobrego, jest tylko niepewną rezygnacją. Nadzieja w takiej sytuacji, jeśli występuje, jest bardzo bladziutka – jak tchnienie wiatru, który kiedyś marszczył powierzchnię mórz. Mórz, po których pływał porzucony teraz kuter.
Marta Śmietana