Szamanka. Wielość twarzy, mnogość skojarzeń. Rysunek, w którego centralnej części przedstawiona jest kobieta… może lalka? Ma skośne, zamknięte oczy. Twarz o dziwnym wyrazie - to grymas, czy może jego brak?
Wielość szczegółów zaznaczonych zdecydowanymi pociągnięciami ołówka. Nakreślone gęsto zmarszczki i mimika specyficznych twarzy. Na każdej z nich umieścił artysta przepastne oczy, z których wyczytać można skrajności - jedni zobaczą smutek, inni powagę. Jeszcze inni - życzliwość. Ktoś może dopatrzy się ironii. Tak. To zgromadzone wokół centrum rysunku oblicza. Wydają się brzydkie, stare, zniszczone. A jednak zachwycają pięknem jakiejś, przebijającej zza ich osobliwego charakteru, prawdziwości. Tylko postać w środkowej części rysunku wydaje się w jakiś sposób sztuczna - wygląda jak okaleczona chińska lalka, jak mały złośliwy duszek…Wyraźnie kontrastuje z celowo przejaskrawioną dziwnością twarzy, w których, mimo wszystko, jest wiele realności. Naturalistyczny rys. Czy to ona - kobieta-lalka-duch jest początkiem, okalających ją wizerunków, czy może one kreują właśnie ją?
Ta „chińska lalka” może być tytułową Szamanką. Skupia wokół siebie inne postaci, twarze. Czerpie z nich coś, co pozwala istnieć jej samej. Jednak nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy to ona je stwarza, czy może one stwarzają ją. Technika, jaką wykonany jest ten pozbawiony barw, odziany w szarość, czerń i biel rysunek, zdaje się kierować uwagę odbiorcy właśnie na osobliwe rysy poszczególnych osób - można je nawet nazwać częściami składowymi obrazu.
Przyglądając się dokładnie dziełu Szamanka, zauważamy system połączeń, jakichś splątanych rurek i przewodów. One spajają ze sobą owe, żyjące jakby w symbiozie, twarze - jedna nie może istnieć bez drugiej. Kiedy to spostrzeżemy, uświadomimy sobie, że jednak ta skośnooka lalka, królowa wypełniająca centralną przestrzeń dzieła, jest źródłem wszystkiego. Zaklina widza, magicznie fascynuje. Z jej drobnej buzi wyziera zimna powaga. To ona ma władzę nad głębią czterech par oczu. Ona nakazuje im smutek, ona przywodzi rezygnację, ironię. Ostatecznie - jest przecież Szamanką.
Piękno tego rysunku tkwi w jego wysmakowanej osobliwości, która, gdy spoglądamy na dzieło, budzi „dziwność istnienia” rodem z Witkacego. Obraz zdaje się intrygować: kto jest władcą, a kto marionetkami. Co kryje się za tymi twarzami? Co jest tajemnicą Szamanki? One wszystkie wywiedzione zostają z bieli, czerni i szarości, z ostrości i zaokrągleń linii ołówka. Wypływając spod ręki artysty, przechodzą swoisty akt kreacji - przynoszą coraz to nowe pytania, na które jednak nie zawsze można znaleźć odpowiedź.
Małgorzata Pędzisz