Grafika „Ian” jest dedykowana Ianowi Andersenowi z grupy Jethro Tull i to on wÅ‚aÅ›nie wydaje siÄ™ być gÅ‚ównÄ… postaciÄ… na niej przedstawionÄ…. Czy aby jednak na pewno? Równie dobrze może to być jakiÅ› tajemniczy Cygan, wygrywajÄ…cy nocÄ… na flecie swe smutne pieÅ›ni bÄ…dź pirat w zawiÄ…zanej na gÅ‚owie chuÅ›cie, Å›wiÄ™tujÄ…cy samotnie przy butelce trunku. Wszystko zależy od indywidualnego spojrzenia i naszej wÅ‚asnej interpretacji.
Tajemniczy mężczyzna gra na instrumencie swe zagadkowe melodie, z obrazu bije samotność. Jedna szklanka obok butelki Å›wiadczy o tym, iż nie ma wiÄ™cej uczestników oglÄ…danej biesiady. Ten wyobcowany obrzÄ…dek przerywa pojawienie siÄ™ ptactwa, które prawdopodobnie wabi muzyka. PrzyciÄ…ga je czy przeszkadza – trudno jednoznacznie orzec po ich rozdziawionych szponach i rozchylonych dziobach: Å›piewajÄ… czy może nerwowo skrzeczÄ… na, zakÅ‚ócajÄ…cego spokój, grajka?
Grafika wykonana oryginalnÄ… technikÄ… - czarnym tuszem na kredowym papierze - sprawia wrażenie dość mroczne, emanujÄ…c aurÄ… tajemniczoÅ›ci. Czy to wieczór czy Å›wit? Grajek ptactwu nie daje usnąć czy też zbyt wczeÅ›nie je obudziÅ‚? DzieÅ‚o rodzi w nas rozmaite pytania. Ta malowniczo -zagadkowa atmosfera jest jego najwiÄ™kszym atutem. Obraz opowiada historiÄ™ i chÄ™tnie dajemy siÄ™ wciÄ…gnąć w jego niezwykłą gawÄ™dÄ™. BaÅ›niowoÅ›ci dodajÄ… tajemnicze, rozmyte kontury ciaÅ‚a postaci. RamiÄ™, dziobane przez ptaki, ma symbolizować leniwy, senny ruch dÅ‚oni wygrywajÄ…cej melodiÄ™ na flecie czy też w ogóle do muzyka nie należy? A może raczej, wraz z zamazanym konturem na jego plecach, jest tajemnÄ… mocÄ…? Może mgieÅ‚ka ta obejmuje go, otacza, aby wyrwać instrument i uÅ‚ożyć go do snu? Może zaÅ› jest wenÄ…, która spadÅ‚a na niegoprzy pomocy trunku z opróżnionej butelki? WyskoczyÅ‚a nagle z kominka czy też z bramy znajdujÄ…cej siÄ™ w tle? A może leniwie przypeÅ‚zÅ‚a za zlatujÄ…cym siÄ™ ptactwem?
Kluczem do piÄ™kna tego dzieÅ‚a jest nie tylko postać muzykanta z bransoletÄ… na dÅ‚oni, ale gÅ‚ównie jego niepowtarzalny, mistyczny klimat. Grafika jest może maÅ‚a wymiarowo (41 x 29 cm), jednak mieÅ›ci w sobie ogromnÄ… treść. Ograniczenie siÄ™ jedynie do czarni i bieli, odrzucenie kolorów, nadaje jej efekt klasycznego piÄ™kna, niedomówienia. Barwa byÅ‚aby w tym wypadku zbyt dosÅ‚owna.
Odrobinę przypomina ono szkic idola, jaki rysują często zapatrzeni w gwiazdy fani. Tutaj jednakże mamy do czynienia z całą scenką rodzajową - postać Iana Andersena nie jest też tak jednoznaczna. Gdyby nie dedykacja, ilu z nas domyśliłoby się, kto siedzi w centrum obrazu, wygodnie usytuowany na wielkim krześle, poddającym się tak jego sile i muzyce?
DzieÅ‚o przyciÄ…ga wzrok, zmusza nas do szukania znaczeÅ„, tworzenia wÅ‚asnej legendy do baÅ›niowego obrazka, który udostÄ™pniÅ‚ nam autor. On namalowaÅ‚ kawaÅ‚ek historii, my domyÅ›lamy siÄ™ jej poczÄ…tku i snujemy przypuszczenia co do jej koÅ„ca. Grafika porywa obserwatora w swoistÄ… grÄ™ – z konwencjÄ…, z atmosferÄ…, z postaciami – w grÄ™ wyobraźni, w której tym bardziej jesteÅ›my wygranymi, im bardziej pozwolimy siÄ™ ponieść. Prawdziwe piÄ™kno tego obrazu dostrzeżemy bowiem dopiero wtedy, gdy poczujemy jego nastrój.
Maria Piękoś