akt pomarańczowy
akt urodzenia
akt zgonu
akt własności
akt ...
Akty zawsze wzbudzały kontrowersje. Robią to do dziś. Papierkowe, wieszane w salonie, nad łożem małżeńskim, czy niegdyś wystawiane dokoła krakowskiego rynku.
Ukryć, zakryć - słowa niczym okłady na otwartą ranę ciała. Ludzkiego przecież. Akty zawsze pociągały, przyciągały... to fakt.
ZÅ‚oty wiek, renesans. Afirmacja tego przedstawienia przypadÅ‚a już na czasy bardzo odlegÅ‚e. Antyk. ÓwczeÅ›ni hoÅ‚dowali doskonaÅ‚oÅ›ci ludzkiego ciaÅ‚a. CiaÅ‚a, które posiadali nie tylko zwykli Å›miertelnicy, ale herosi, nimfy, bogowie.
DoskonaÅ‚e, subtelne akty antyczne – efekt żmudnych pomiarów, ustaleÅ„, liczenia proporcji. Akt – piÄ™kno idealne. Wszystko co potem, byÅ‚o już inaczej odczytywane. Adam i Ewa, wygnani z raju w scenie Masaccia, uÅ›wiadamiajÄ… sobie, że ich szczęście przepadÅ‚o, a ciaÅ‚o jest symbolem nagoÅ›ci fizycznej i duchowej. Jest powodem grzechu.
Historia zapisaÅ‚a na swych kartach wiele dzieÅ‚ podejmujÄ…cych tÄ™ wÅ‚aÅ›nie tematykÄ™. Nagość przedstawiana na pÅ‚ótnach czÄ™sto posiadaÅ‚a swoje drugie dno. Zwykle jednak odczytujemy je powierzchownie i czysto fizycznie. DziaÅ‚ajÄ…c na nasze zmysÅ‚y, powodujÄ… różnorodne reakcje – od zachwytu po, wynikajÄ…cÄ… z pruderii, zÅ‚ość.
PamiÄ™tam, kiedy zobaczyÅ‚am schorowane, wychudzone, wspomagane chemiÄ…, walczÄ…ce z wyniszczajÄ…cÄ… chorobÄ… ciaÅ‚o. Nagie ciaÅ‚o artystki Katarzyny Kozyry w jej wersji Olimpii. ZaskakujÄ…ce, może wrÄ™cz drażniÄ…ce. Mimo to spowodowaÅ‚o reakcjÄ™ widza, który zadaÅ‚ sobie pytania, zastanowiÅ‚ siÄ™ nad istotÄ… tego, co zobaczyÅ‚. SkoÅ„czyÅ‚ z biernoÅ›ciÄ…, ograniczajÄ…cÄ… siÄ™ do sÅ‚ów – (nie)podoba mi siÄ™.
Treit jest twórcÄ… Aktu pomaraÅ„czowego - dzieÅ‚a niedopowiedzianego, które zatrzymaÅ‚o mój wzrok. MÅ‚oda kobieta z piÄ™knymi, czarnymi wÅ‚osami przybraÅ‚a pozÄ™ Wenus. Twarz skrywa pewnÄ… tajemnicÄ™. W feerii odcieni pomaraÅ„czu, błękitu i szaroÅ›ci, to nagie ciaÅ‚o skupia uwagÄ™. Szczególnie wyróżniajÄ… siÄ™ partie pozornie niedomalowane, niedopracowane przez artystÄ™. To one sÄ… jednak najbardziej obmyÅ›lone. Dalej już napisy, opisy, przemyÅ›lenia, ramy, kod uczuć, próbujÄ…cy rozszyfrować k o b i e t Ä™. To ona i jej Å›wiat: intymny, daleki od faÅ‚szu, balansujÄ…cy na granicy racjonalność-irracjonalność. Otwarty od... - do... . Patrzy tak, jakby chciaÅ‚a powiedzieć: to ja.
Jestem peÅ‚na barw tak, jak niezliczone sÄ… odcienie oranżu. SÅ‚odka, niczym dojrzaÅ‚a pomaraÅ„cza, lecz cierpki bywa czasem mój smak. Ty zauważasz tÄ™ jednÄ… stronÄ™ mojego Å›wiata. Wchodzisz nie pytajÄ…c, gdy jest zamkniÄ™te. Zamykasz drzwi, gdy ciÄ™ najbardziej potrzebujÄ™. Dla ciebie jestem wciąż tÄ… piÄ™knÄ… Wenus, leżącÄ… w pomaraÅ„czowym pokoju, której sÅ‚odkie ciaÅ‚o pachnie cytrusami. Już dawno oprawiÅ‚eÅ› mnie w rustykalne ramy swojego pożądania. MyÅ›lisz, że znasz tÄ™ kobietÄ™ - odgadÅ‚eÅ› w koÅ„cu każdy splot jej czarnych wÅ‚osów. Mylisz siÄ™ tak czÄ™sto, jak myÅ›lisz.
Obraz niewÄ…tpliwie ciekawy. Nie jest tylko kolejnym, zdobiÄ…cym Å›ciany, pÅ‚ótnem. Wydaje siÄ™, że intencjÄ… autora byÅ‚o wciÄ…gniÄ™cie nas do kontynuowania tej historii. Czyż, Å›ledzÄ…c każde pociÄ…gniÄ™cie pÄ™dzla na Akcie pomaraÅ„czowym, nie zadajemy sobie pytania: dlaczego? Dlaczego akt? Może najpeÅ‚niej oddaje istotÄ™ naszego życia, wypeÅ‚nionego codziennoÅ›ciÄ… tych wielu
... aktów
... niedopowiedzianych.
Aga ZajÄ…c
wrzesień 2007