Chyba sporadycznie się to teraz zdarza. Spotkać obraz naprawdę piękny, bardzo realistyczny, namalowany z ogromną precyzją, wyczuciem barwy, uwzględnieniem każdego szczegółu. Tak, to dzisiaj raczej rzadkość (chyba, że jesteśmy w muzeum i oglądamy dzieła z XIX wieku). Wielu współczesnych artystów bardziej ceni sobie abstrakcję, ekspresję i kubizm, zamiast iście realistycznego przedstawiania rzeczywistości.
Inaczej jest z artystą tworzącym w Galerii pod pseudonimem vasoart. Pochodzi on z Bułgarii i jest doświadczonym grafikiem, malarzem, fotografem. Brał udział w licznych wystawach, a jego prace docenione zostały nie tylko w rodzinnym kraju, lecz również w USA, Kanadzie, Niemczech. Mamy więc do czynienia z twórcą kompetentnym, można rzec „zawodowym”. Artystą jednak czyni go nie doświadczenie, a przede wszystkim talent, który vasoart z całą pewnością posiada.
Bardzo cenię i z zapartym tchem podziwiam obrazy Homesickness oraz Old house. Dlaczego? Nie budzą we mnie żadnego szału emocji, patrząc na nie, nie snuję refleksji pod tytułem „co artysta miał na myśli?”, nie poszukuję przekazu ukrytego za malarską metaforą. Po prostu podziwiam odpowiedni dobór kolorów, to, że każda trawa i kamyk są tutaj ważne, że niebo na obrazie Homesickness wygląda tak, jakby zaraz miało zacząć płakać deszczem, a chatka na płótnie Old house - rozlecieć się. W tym konkretnym obrazie czuć atmosferę prostoty i swojskości - spokój, który koi i działa uspokajająco na podświadomość odbiorcy. Biel chatki, błękit nieba, zieleń traw - te odcienie idealnie współgrają ze sobą, budując typowy wiejski wycinek świata. Inne emocje budzi płótno Homesickness. Tutaj nieprecyzyjnie oddany urok wiejskiego krajobrazu wysuwa się na pierwszy plan. Ciemne niebo, stary dom, drzewo pozbawione liści - te elementy powodują lekkie uczucie niepokoju, zagrożenia. Niektórym może kojarzyć się to z przemijaniem i śmiercią.
Rozważania na temat emocji nie mają tutaj jednak większego sensu. Dla niektórych te obrazy mogą być tendencyjne i pozbawione jakichkolwiek wartości artystycznych - zdaję sobie z tego sprawę. Brak tu bowiem przesłania, siły wyrazu i burzy emocji, które udzielałyby się odbiorcy. Jednak nie taki był chyba cel artysty. Chciał stworzyć piękny obraz i udało mu się. To po prostu wiernie przeniesiony na płótno wycinek rzeczywistości . Po prostu talent.
Dominika Dynia