Taniec to piękno. Lekkość, delikatność, wirtuozeria. To uroda właściwie zaplanowanego ruchu – magia stroju, podkreślająca przekazywaną tańcem treść. Taniec to więź między partnerami, wyjątkowe porozumienie, które rodzi się tam, gdzie kończą się granice ich ciał.
Taniec to indywidualna ekspresja. Możliwość wyrażenia siebie w ramach określonej konwencji. Taniec to wolność. Taniec to wolność od siebie i tego, co nie pozwala normalnie łamać nakazów i zakazów.
Taniec to surowe reguły. Godziny ćwiczeń, wysiłek, pot, zmęczenie i poczucie beznadziei. Taniec to przełamywanie własnych ograniczeń, to łzy bólu i śmiech radości. Taniec to więcej niż życie – w ramach reguł, jakie wyznacza nasze ciało.
Taniec jest próbą, którą można podjąć – ale we właściwym czasie.
Taniec klasyczny to nadzieje: rodziców, dzieci – gdy poczują więź z marzeniemi tych, którzy kiedyś planowali ich życie na scenie. Taniec to wiara we własny talent i w to, że to ta jedna jedyna chwila, poza którą już nigdy nie zostanie się gwiazdą.
Z tańcem wiąże się mnóstwo emocji – czasem tak wiele, że trudno zamknąć je w kilku słowach, opowieściach i wspomnieniach. Dla tancerza symbolem stają się przedmioty i miejsca związane z jego sztuką.
Old and tired, stare, zużyte i zmęczone, bardzo zmęczone. Baletki, w których nikt już nie zatańczy. Potargane, porzucone. Nie tak samo jednak zapomniane – jeden z nich (ten w lepszym stanie) wspiera się o ścianę, jego wstążki tajemniczo prężą się ku górze. Tajemniczo, gdyż nie wiadomo, jaka siła utrzymuje zapomniany przedmiot w ciągłej gotowości. Może jest to wiara rzeczy martwych w to, że jeszcze kiedyś nadejdzie ich czas? Że nie da się, ot tak, po prostu, odejść od własnej przeszłości związanej z tym, co teraz old and tired smutno popada w zapomnienie?
Fotografia czasem bardzo kłamie. Stawia zniszczone, ale czyste baletki na podłodze, którą później postarza, wywołując obraz. Buciki stają się wtedy jeszcze bardziej smutne. Stoją porzucone i zapomniane, a ich spatynowane otoczenie wydaje się płakać nad ich niemożliwą sławą.
Czas miłosiernie leczy smutki, nadaje nowe wymiary rozstaniom i dawnym nadziejom. I już po latach nie wiadomo, jak faktycznie było... Fotografia czasem nie mówi całej prawdy...
Marta Śmietana