„Ta czarno-biała fotografia przedstawia kałużę, naklejona jest na passe-partout w kolorze czarnym, gotowa do oprawienia w ramkę i zawieszenia na ścianie. Wielkość zdjęcia: 15 x 23cm”. Tak wygląda opis wykonany przez nefre – autora/autorkę zdjęcia Kałuża. Opis prawdziwy, bo oddający stan faktyczny zdjęcia. Uwzględnia materiał, główną treść (również zawartą w tytule), możliwość zastosowania w przyszłości. Opis jest prawdziwy, a przy tym tak bezduszny, jak spis inwentarzowy. I nie do końca kompletny, bo kałuża to zaledwie nośnik głównego obiektu przedstawionego na zdjęciu.
W kałuży odbija się kościelna wieża. Odbicie to jest tak wierne, że powoduje zawrót głowy u patrzącego na zdjęcie – nie jest bowiem normalnym stanem oglądanie wież odwróconych do góry nogami, a efekt ten uzyskuje twórca przez zastosowaniu kałuży właśnie.
Wieża ujęta jest dodatkowo w skośną ramę chodnika ograniczoną ramą jezdni nie dość mokrej, by mogła stanowić deszczowe lustro dla miejskiej architektury. W kałuży widać fragment murów, drzewo, odrobinę nieba. A wszystko na wspak.
Lekkie przekrzywienie kadru powoduje, że obserwator odruchowo przekręca głowę, chcąc odzyskać prawidłowy punkt widzenia. Instynktownie dąży do odzyskania balansu widzenia tak, aby, pozornie wiernie sfotografowany świat, przestał w końcu stać na głowie.
Taka fotografia jak Kałuża stanowi bardzo czytelny dowód na to, że nie da się uzyskać obiektywizmu widzenia nawet w przypadku sztuk pozornie transparentnych, do których grona wydaje zaliczać się fotografia.
Czarno białe zdjęcia, w rozumieniu specjalistów, dają margines większego artyzmu – kolor często bywa zbyt dosłowny. Jednak to właśnie w braku barw czasem trudniej zawrzeć prawdziwą opowieść o świecie: historię zmierzchu, deszczu, który niedawno ustal, fragmentu rzeczywistości małego miasta lub zaułka większej aglomeracji. Czerń i biel dają z reguły większą swobodę autokreacji, możliwość opowiedzenia siebie w ścisłych ramach kontrastów.
Kałuża pokazuje, że świat składa się z dowolnie poznawanych fragmentów. Dla nefre to sposób ustawienia aparatu kształtuje rzeczywistość. Jest to prawda banalna, ale czasem dobrze jest mieć możliwość naocznego przekonania się o niej, wejścia w cudzy punkt widzenia. Oczywiście tylko w takim stopniu, na jaki pozwala, zawsze niemożliwa do całkowitego przeniknięcia, indywidualna droga odbierania wrażeń.
Marta Śmietana