Morza nie da się ogarnąć - zarówno za pomocą znanych miar (bo czym jest wyliczenie hektolitrów, tworzących je wód, wobec tego błękitnego bezmiaru?), jak i za pomocą słów - opisów, metafor. Każde określenie odda zaledwie mała cząstkę jego natury – delikatnie dotknie jego semantycznej powierzchni, ale nie dotrze do prawdziwego sensu i znaczenia.
Morze to tajemnica, różnorodność i jedność zarazem. To wielość kształtów i form, które – mimo, iż tak odmienne – tworzą spójną całość, niezdolną by istnieć bez któregokolwiek ze składowych elementów.
Morze to formy subtelnie wygładzone falami. Niekiedy też ostre i drapieżne, czyhające na zbłąkanych w głębinach.
Morze to cudowny błękit – raz rozświetlony słońcem, raz zachmurzony szarością nadciągającej burzy. Pełen spokoju obraz i apokaliptyczna wizja rozszalałych żywiołów, przed którymi nie ma ucieczki.
Morze to zarazem kropla wody, mały okruch bursztynu i kilka ziaren piasku. To też niszczycielskie fale zdolne miotać skałami i zalewać wszystko gryzącą, słoną kipielą.
Morze to bezpieczeństwo i groza – chwilami wydaje się oswojone, ale tylko po to, by następnego dnia zadać kłam naszym wcześniejszym, błędnym o nim przekonaniom.
Może być zamknięte w małej buteleczce z napisem „Pamiątka z wakacji”, może zaszumieć w przywiezionej do domu muszli, zalśnić na palcu w oczku słonecznego pierścionka.
Może być jednią symbolicznie zawieszoną na szyi i zatkniętą w uszach. Takie jest w komplecie kolekcji Saba –Style, składającym się z naszyjnika i kolczyków z masy perłowej. Ich pozorna regularność jest tylko optycznym złudzeniem: małe obręcze przestają być do siebie tak podobne, a płaskie prostokąty okazują się nie do końca identyczne. Mieni się ich powierzchnia, różnią wielkości, niepokoją nieregularne kształty korali. „Wąsy”, zwieszające się u dołu kolczyków, przywodzą na myśl tajemnicze morskie stwory.
Błękit naszyjnika i kolczyków nie stanowi jednej i tej samej barwy. Masa perłowa wydaje się ożywać w oczach widza. Kolor przepływa niczym w teatrze jednego aktora - raz spokojny, dostojny garnitur wieczorowej biżuterii, za chwilę szalony zdobniczy element bardziej pasujący na imprezowe, weekendowe wyjście, niż kolację u cioci.
Ale – jak się okazuje – każda sytuacja jest dla masy perłowej odpowiednia.
Komplet, składający się z naszyjnika i kolczyków, jest właściwie dobrany w każdym momencie. Zmienny i nieuchwytny. W tej niedookreśloności kryje się jego czar i siła. Pobudza wyobraźnię, nie pozwala rozleniwić się zmysłom obserwatora. Patrząc na niego, można przez chwilę odnieść wrażenie, że gdzieś w tle słychać daleki szum morza. Dźwięk ten jednak jest bardzo słaby, ujarzmiony…